Masz Ofiarom Wołynia
niedziela 25.06.2023
Uroczystej Mszy Świętej w intencji ofiar zbrodni wołyńskiej przewodniczył ks. kan. Janusza Gorczyca - proboszcz parafii pw. św. Maurycego we Wrocławiu. W okolicznościowej homilii nawiązał do tragicznych wydarzeń sprzed 80. laty.
Czy jest coś gorszego od śmierci przez nabicie na widły, przez spalenie żywcem w kościele, domu, roztrzaskania głowy siekierą, przecinania piłą ciała? Trzeba powiedzieć: tak, jest. O wiele gorszy jest czyn: przecinanie piłą, rozrąbywanie głowy siekierą, podkładanie ognia pod dom, kościół. To jest dopiero dramat człowieka - mówił w homilii ks. Gorczyca, przywołując słowa niedzielnej Ewangelii: bać się należy nie tych, którzy zabijają ciało, ale duszy nic uczynić nie mogą. Obawiać się należy tego, co niesie szkodę dla duszy.
Bójcie się tego, który jest w stanie wzbudzić w człowieku takie opętanie, taką nienawiść, że rzuca się on w bestialski sposób na drugiego człowieka - stwierdził. - Co sprawiło, że człowiek uległ szatańskiemu podszeptowi, że wykrzesał z siebie taką bestię? Żądza posiadania, władzy, nienawiść i uprzedzenia?
Podkreślił, że nie można zapomnieć o tamtych dramatycznych wydarzeniach, ale nie chodzi też o to, by żywić nienawiść. Wspominał m.in. rozmowę z kobietą, której niemal cała rodzina została wymordowana przez ukraińskich nacjonalistów. Wobec trwającej obecnie wojny nie wypowiadała uwag w stylu "dobrze im tak". - Doświadczyliśmy dramatu, ale ci ludzie w tej chwili potrzebują pomocy i trzeba im pomóc, bo to jest chrześcijaństwo - stwierdziła.
Ksiądz Gorczyca zwrócił uwagę, że niestety w każdym z nas drzemie oprawca, drzemie jakaś bestia, która popycha do nienawiści, konfliktów, deptania innych - choćby w imię walki wyborczej. Tak łatwo "skaczemy sobie do gardeł"... Wspomniał o wikarym ze swojej parafii, który w maju padł na ulicy ofiarą agresji. Nienawiść wzbudził w napastniku - notabene przedstawicielu wrocławskiego świata kultury - sam widok człowieka w sutannie.
Ratunek przed "bestią, która jest w nas" dostrzegł w odwołaniu się do wartości chrześcijańskich, a dla osób niewierzących - w odwołaniu się do naturalnej w człowieku skłonności do dobra. Dodał, że jednym z najbardziej niszczących mechanizmów jest w człowieku nieprzebaczenie.
Po Mszy Świętej o wydarzeniach sprzed 80 lat opowiedział dr Michał Siekierka z wrocławskiego oddziału IPN. Przypomniał, że 11 lipca przypada Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej, ustanowiony przez Sejm RP w 2016 roku.
Wyjaśniał, że owe mordy dokonywane były nie tylko na Wołyniu, ale w różnych miejscach wschodniej Małopolski - w województwach tarnopolskim, lwowskim, stanisławowskim, na ziemi rzeszowsko-przemyskiej. Dążono do zdepolonizowania tych ziem, przy czym ukraińscy nacjonaliści zabijali nie tylko Polaków, ale wszystkich, którzy nie pasowali do wizji "wielkiej Ukrainy" - Żydów, Ormian, Czechów, a także samych Ukraińców, jeśli nie zgadzali się na mordowanie swoich sąsiadów.
- Pamiętajmy, ale nie rozpamiętujmy - apelował M. Siekierka. - Pamiętajmy, kim byli sprawcy. Pamiętamy i oskarżamy o zbrodnie konkretne organizacje, nigdy cały naród ukraiński - podkreślał. Jako winnych mordów wskazał Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińską Powstańczą Armię, Ukraińską Policję Pomocniczą w służbie hitlerowskich Niemiec, Ukraińców, którzy dobrowolnie wstąpili do 14 Dywizji Grenadierów Waffen SS-Galizien.
- Pamiętajmy też o tych, którzy przetrwali, którzy przez całe lata PRL byli zmuszeni do zachowania w tajemnicy tego, co przeżyli, co widzieli - dodał.
Foto/tekst: wrocławski GN
















